Amnezja Żelaza
Jelenie, dumne rogi na srebrnym szyszaku,
Przeszyły wzniosłą ciszę w akcie prawej próby.
Gdy rycerz, klęcząc twardo, przysiągł trwać na szlaku,
By chronić świat i ludzi od mroku i zguby.
Zakuty w pełną zbroję, gdy niebo się chmurzy,
Dzierżąc wykutą tarczę oraz miecz ze stali,
Wypełnia wciąż uparcie swą rotę w tej burzy,
I wiernie ideałów broni w krwawej fali.
Lecz rycerz umysł gubi w bitewnym amoku,
Pęka jeleni róg wnet, łamie się na części,
Upada w wściekłej rzezi i w brutalnym mroku,
Szczerbi się tarcza w cięciach i w obronie chrzęści.
Głos szlachetnej przysięgi zamiera dziś w ciszy,
Odrzuca zbędną tarczę głucho w twardą ziemię,
Miecz oburącz unosi, jęków już nie słyszy,
Gdy z góry rąbie wroga w pochylone ciemię.