Brukowana kosteczka
Oh, jakże mnie bolesna dotyka obraza!
Ten jeden wtręt kamienny, co wyszedł poza sznur,
Zniweczył bezlitośnie geometryczny wzór,
Dla nieskazitelności zbrodnicza to skaza.
Zapewne budowniczy wzrok miał mrokiem chory,
Gdy zmysły mu spowijał bachiczny ów zamęt,
Przez który brukowany sprofanował diament,
Skuszony słodkim moszczem z glinianej amfory!
Lecz na cóż te rozpacze nad obmierzłym brukiem,
Bo w bezwzględności życia bez znaczenia wada,
Gdy podeszwa na kamień niewzruszenie spada,
Miażdżąc pojęcie piękna twardym, głuchym stukiem.