Głód światła
W palenisku suchy konar pęka, tnąc ciszę,
Dym oplata koronę, gdzie szumi wciąż sosna.
Cień pulsuje na trawie, gdy wiatr nim kołysze,
Noc naciąga milczenie na gwiezdne krosna.
Żar układa kamienie w ruchome mozaiki,
Płomień trawi polana, paruje żywica.
Dym wdziera się pod powieki, dławiący i dziki,
Mrok zaciska pętlę nad leśną granicą.
Wzrok się tuli do żaru, szukając w nim blasku,
Drewno syczy uparcie, sypiąc złote wióry.
Mrok gęstnieje za nami, w napiętym potrzasku,
Chłód zostawia na twarzach dotyk mokrej skóry.