Murowane oblicze
Ściana wciąż pochłania miejskie tajemnice,
tkwiąc niczym obelisk w jesiennych pomroczach.
Ukazała swe murowane oblicze,
Smutna twarz o czternastu szklistych oczach.
Zacieki i sadza pod mętnym spojrzeniem,
rzeźbią w szarym tynku krajobraz ponury.
Twarz zlała się z brudem i wilgotnym cieniem,
niczym makijaż rozmazany i bury.
Ciemne drzwi do klatki chłodem tchną z daleka,
głuche na wszystko, co dokoła gwarzy.
Tkwią w głębokim cieniu, gdzie noc na nas czeka,
puste, nieme usta tej kamiennej twarzy.