Oda do Krwi
W gęstwinie ciała pulsująca rzeko,
Co tętniąc, wciąż drążysz drogę poprzez mrok,
Twój nurt ustanie wreszcie niedaleko,
Gdy śmierć pod powieką zatrzyma mój krok.
Niesiesz w swoich wirach biologiczny ślad,
Gdzie tętno w naczyniach dobija do szczytu,
Wypłukując z tkanek odłożony jad,
Płynąc w ciche miejsca, bez śladu błękitu.
Wtłaczając w obieg cierpki posmak miedzi,
Gdy rwący strumień wprost do serca goni,
Miarowe tętno każdy twój ruch śledzi,
Pod cienką mapą zaciśniętych dłoni.
Gdy ciało otuli ostateczny chłód,
Który cienkim szronem oplecie nam skronie,
Zatrzyma się w ciszy twój wezbrany nurt,
I ciepło we wnętrzu bezpowrotnie utonie.