Marcin wiersze wybrane
"Żałuję dzisiaj tylko tych czterdziestu
złotych, które wtedy wydałem na bilety do kina."
Bilans uczuć
strona główna
powrót do wszystkich wierszy

Paralaksa

29 kwietnia 2026 roku · wiersz

Przed nim bryła owocu, zepsuta, wezbrana,
Śliski łup go przytłacza gnijącym ciężarem,
Lecz w tym chrząszczu zaklęto naturę tytana.

Czas odmierzając w znoju owadzim zegarem,

Mały Syzyf z chityny zatraca się w pędzie,
Zmagając się z ciążeniem i chciwym pożarem.

Ufny w to, że na szczycie ów owoc zdobędzie,
Targa kłębek słodyczy w sprzecznych mu żywiołach,
Choć raz po raz ten ciężar miażdży go w obłędzie.

Miażdżą go ziarna piasku w bezkresnych mozołach,
Zmysł przestrzeni utracił na zdradliwej skale,
Tłocząc swój łup na oślep w wyżłobionych dołach.

Zagubiony bez reszty w tej pysze i szale,
Mniema, że sferę zgniłą pcha na prostym szlaku,

Choć ledwie ją przesuwa, krąg kreśląc wytrwale.

Wielbiąc upór i chciwość w maleńkim wojaku,
Chwytam owoc i żuka, by nagiąć wyroki,
Nie czekając opatrznych objawień ni znaku.

Wznoszę go, niby bóstwo, przez światła potoki,
Gdzie ucztują współbracia w chitynowej dumie,
Przenosząc trud herosa o dwa ludzkie kroki,

By osiadł ze swym skarbem w owadowym tłumie.