Potknięcie
Jak stalowy tancerz krok mierzony stawiam,
Z morderczą elegancją, milcząc w zgiełku bitwy,
I piękny spektakl śmierci wokół mnie odprawiam,
Wirując w gładkim rytmie, głuchy na modlitwy.
Pierścień tarcz się zacieśnia w miażdżącym uścisku.
Ciężki i duszny opar osiada na skroni,
Mój brat padł obok martwy. Miecz wypuścił z dłoni,
Wrzask staje w mym przełyku na trupów zwalisku.
Szał! Pęd! Wyrwać się z tej fali
Ciał! Krew! W gąszczu wrogiej stali
Brnę! Cios! Tchu mi brak! W ich pancerz
Tnę! Wprost! Czy ucieknie tancerz?
Cięcie. Bieg. Cięcie. Bieg.
Bieg. Cięcie. Cięcie.
krew. Moja?