Marcin bilans uczuć
“Żałuję dzisiaj tylko tych czterdziestu złotych,
które wtedy wydałem na bilety do kina.”
Bilans uczuć
strona główna
powrót do wszystkich wierszy

Powrót do formy

2025 · współczesność

Zmięta kołdra na ziemi jak zrzucona skóra,
Mokry asfalt na dole chłonie resztki cienia.
Wreszcie cichnie w tętnicach ta nocna brawura,
Wchodzę boso w ten ranek prosto z odrętwienia.

Pierwszy tramwaj zazgrzytał na pętli przy rzece,
Przez żaluzje się wdziera pasmo kurzu z tlenem.
Ból rozsadza soczewki na sztywnej powiece,
Miasto kaszle w oddali spalonym kamieniem.

Strumień wody uderza o dno porcelany,
Zmywam z twarzy lepkości i wczorajszy zamęt.
Blask rozcina na półcień kuchenne ściany,
Czas układa od nowa potłuczony fragment.

Czarny fus wolno opadł w wyszczerbionej szklance,
Upiorom i demonom wygasły bilety.
Kurz wiruje w powietrzu w chaotycznym tańcu,
Słychać szum samochodów i szelest gazety.