Sonet shinju V3
Pod prastarym konarem, na łagodnym skłonie,
Szepczą czule zbiegowie w gęstniejącym cieniu.
Nawet mrok się zatrzymał w leśnym otępieniu,
Zanim świt ich odnajdzie, znów splatają dłonie.
Dom, skuty dawnym prawem, stał się dla nich wrogi,
Zapadł wreszcie ich wyrok, twarda ojców zmowa.
Lecz w lesie się zawiąże ostatnia umowa,
By na zawsze opuścić nienawistne progi.
Gdy wiatr zamarł w gałęziach, bez łez, bez wahania,
Sylwetki się kołyszą na bezgwiezdnym niebie,
Skrzypi powróz, by odciąć ich od reszty świata.
Mrok ukryje przed świtem ich akt pożegnania,
Milczący ponad ziemią, wpatrzeni przed siebie,
Śmierć lodowatym węzłem ich ciała zaplata.