Zamknięte okna
Stoję sam na przystanku, gdy miasto już milczy,
Z atramentu się wlecze ciężki kolos senny,
Ostry, mroźny blask świateł uderza na zmysły,
Chłodem bieli zalewa sylwetkę wśród cieni.
W mroku za autobusem stoi stacja niema,
Tonąca w mętnej żółci, pod zgaszonym światłem,
Zamurowane okna to zamknięta scena,
Miejsc, gdzieśmy się wkradali swym zuchwałym latem.
Odwracam wzrok od stacji, by pożegnać przeszłość,
Wkraczam w dno nieskończone, by przed siebie ruszyć,
Wsiadam w chłodny autobus, w nieodkrytą wieczność,
Sonata Księżycowa brzmi jak ścieżka w duszy.